GŁOŚNY DLA MIESZKAŃCÓW PARK ZOSTAJE, UMOWA PODPISANA PO CICHU
Dino Park - miejsce zabawy i rozrywki dla całej rodziny, od 2011 roku jest stałym punktem na mapie malborskich atrakcji. Nie ma ich za wiele, więc chwała właścicielom firmy za pomysł i sprawne prowadzenie interesu.
Życie nie byłoby jednak życiem, gdyby sprawa była tak prosta. Atrakcja bowiem jest, ale jest także koszt dla mieszkańców mieszkających w okolicy. Park proponuje atrakcje, często mocno uciążliwe pod względem hałasu, dla osób z sąsiedztwa. I nawet jeśli decybele nie są przekroczone, to jest hałas o tyle uciążliwy, że długotrwały, właściwie całosezonowy. Nikt pewnie nie chciałby czuć się w domu czy ogrodzie jak na festynie od wiosny do jesieni.
Prośby i pisma do burmistrza (właściciela terenu) w tej sprawie trwają od lat. Po wielkiej "wojnie", udało się wprowadzić pewne rozwiązania, godzące interes przedsiębiorcy i mieszkańców. Ci ostatni jasno mówią bowiem, że nie oczekują zamknięcia parku, tylko np. zmiany lokalizacji niektórych urządzeń (np. bliżej polany, a nie osiedla) czy też ekranów tłumiących hałas tam gdzie to możliwe.
Rozwiązaniem dla mieszkańców miała być nowa umowa dzierżawy (planowana do podpisania na początku 2026 roku) gdzie można było umieścić zapisy chroniące ich przed hałasem, a bynajmniej minimalizujące go do znośnego poziomu. Jeszcze na wczorajszej sesji prosiliśmy burmistrza by umowę tę skonsultował z radnymi, by pokazał jej zapisy przed podpisaniem. Deklarował że tak uczyni, że umowę skonsultuje, nawet prosił o uwagi do niej.....Czy zapomniał, że umowę tę podpisał kilka tygodni temu?
Dlaczego zatem ani słowem nie pisnął, że oto nowa umowa na kolejne trzy lata została podpisana 28 czerwca 2025 roku? Dlaczego w umowie brak dodatkowych zapisów chroniących mieszkańców? Dlaczego umowa została podpisana bez udziału rady miasta skoro przepisy wskazują inaczej? Dlaczego wreszcie stawka za dzierżawę miesięczną to 3 grosze za m2 terenu?
Czy naprawdę w dobie XXI wieku i sztucznej inteligencji nie ma możliwości pogodzenia parku i mieszkańców? Może nie w technologii problem, a w rozmowie? Czy tak trudno zaprosić do wspólnego stołu wszystkie zainteresowane strony i zacząć rozmowy? Szkoda, że przez nieudolność burmistrza i brak komunikacji, atmosfera wokół ciekawej i potrzebnej atrakcji, staje się coraz bardziej gęsta....


Komentarze
Prześlij komentarz