BURMISTRZOWI CO ROKU TYŁEK PALI SIĘ PRZY UCHWALENIU BUDŻETU, A POTEM ROK JAKOŚ ZLECI I POPRAWY BRAK

Uchwalony wczoraj budżet Malborka nie zaskakuje - jak co roku brakuje w nim kasy na odbiór odpadów, na komunikację miejską, na edukację i na pomoc społeczną. Co roku jest to samo - na sesji budżetowej niektórzy radni proszą burmistrza by w końcu wprowadził programy naprawcze i oszczędności, co roku burmistrz to obiecuje, a potem rok jakoś mija i zmian nie widać. 

Tym razem burmistrz nie przepchnął budżetu w pierwszym terminie czyli w grudniu. I choć nie oznaczało to jeszcze żadnych negatywnych skutków dla miasta, radni z koalicji Charzewski - PIS - Dziwosz, zrobili medialną rozrubę na tik tokach i fejsie, puszczając masowo komunikaty, że koniec z inwestycjami, koniec z pieniędzmi dla stowarzyszeń. Może wzbudzając strach, chcieli odwrócić uwagę mieszkańców od faktycznego stanu miejskiej kasy?

W drugim terminie, styczniowym, radni Koalicji Obywatelskiej i niezrzeszona ja, umożliwiliśmy podjęcie budżetu, choć nadal go nie popieramy. Poprostu był to wybór mniejszego zła (brak budżetu blokuje m.in. pozyskiwanie środków zewnętrznych). Lepiej więc przyjąć nawet najsłabszy budżet niż nie zrobić tego wcale. I choć radni z koalicji Charzewski - PIS - Dziwosz, przyjęli budżet, który poparli, oklaskami, ja powodów do braw nie widzę i ze stagnacji Malborka cieszyć się nie zamierzam.....


 

Komentarze

Popularne posty